Życie po rozwodzie zawsze nabiera nowego smaku. Mimo że na początku tego nie dostrzegamy to z czasem zauważamy, że zmieniły się nasze priorytety. > Ojcowie po rozwodzie są tacy jacy byli wcześniej. > Jeśli ktoś zajmował się dzieckiem, będzie robił to nadal i nie przeszkodzi mu w > tym ani nowa milość, ani nowe zycie. Nie jest to prawda, wszystko się zmienia. Dużo widziałem różnych przypadków i uważam, że więź można stracić, jak wszystko, jak zdrowie, pieniądze Znalezienie miłości po rozwodzie może być bardzo trudnym zadaniem. To naturalne, że będziesz się obawiała powtórzenia niemiłego scenariusza, doświadczenia przykrych sytuacji, które były powodem rozstania z byłym mężem. Poza tym kłopotem może być brak czasu. Jako rozwódka będziesz miała więcej obowiązków – zarówno w pracy, jak i w domu. Jeśli masz dzieci, w W tym artykule porozmawiamy o tym, jak kobieta powinna zachowywać się po rozwodzie, aby zapobiec depresji i jak najszybciej wyzdrowieć. Modlitwa Gestalt „Ja robię swoje, a ty rób swoje. Nie żyję na tym świecie, aby spełniać twoje oczekiwania. a ty nie żyjesz na tym świecie, by dorównać mojemu. Ty to ty. A ja jestem sobą. . Rozwód z psychopatąPsycholog Rozwód WarszawaRozwód z psychopatą – On nigdy nie jest winnyRozwód z psychopatą – Jak skutecznie walczyć?Psychopata wie, jak oczarowaćRozwód z psychopatą – ManipulacjeRozwód z psychopatą – Wybierz dobrego adwokata Rozwód z psychopatą Rozwód z psychopatą. Najtrudniejsze są rozwody, gdy po drugiej stronie mamy osobę zaburzoną… Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie nasz mąż (żona) jest psychopatą. Kim w ogóle jest psychopata? Czujesz, że w Twoim małżeństwo jest coś nie tak. Wszystko jest złe i niedobre, wszyscy są źli, tylko on jest dobry. Tylko on wie, jak wszystko robić. On jest najlepszy. Regularnie sprawdza Twój telefon, robi awantury, gdy wychodzisz z domu. Nie możesz zrozumieć, co się z wami stało. Zanim pojawiły się dzieci, było idealnie. On był idealny. Nagle wszystko się zmieniło… Psycholog Rozwód Warszawa Rozmawiałam ostatnio z panią psycholog z Gdańska, która zajmuje się terapiami dla małżeństw. Powiedziała mi tak: „Pani Mecenas, psychopaci są wśród nas i życzę pani, aby nie poznała ich zbyt dużo w swoim życiu. Kiedyś wierzyłam w ludzi – ale psychopata zawsze rozczaruje.” Psychopata to termin, którego używamy potocznie do określenia osób o silnie zaburzonych umiejętnościach przeżywania i dostrzegania emocji. Rozwód z psychopatą – On nigdy nie jest winny Musisz pamiętać, że osoba zaburzona absolutnie nie liczy się z uczuciami innych. Myślisz, że będzie chciała szybko rozwiązać wasze małżeństwo? Nie, będzie dążyła do tego, żebyś cierpiała. Tak, to jej forma zemsty. Nieważne, kto jest winny. Trzeba pamiętać, że oni nigdy nie są winni. Nigdy! Jaka jest ich historia? Jak kończyły się ich poprzednie związki? Te osoby mają niemożność utrzymania trwałych relacji. Ale oczywiście nowe nawiązują szybko. Zakładają maskę i grają – a kobiety właśnie w takich mężczyznach się kochają. Inna kwestia jest taka, że osoby zaburzone mają niską tolerancję na frustrację i niski próg wyzwalania agresji, dlatego bardzo łatwo jest wyprowadzić je z równowagi. W rozwodach, które prowadziłam, zawsze był jeden problem. Psychopaci zawsze szukają winy u kogoś – nigdy nie widzą jej u siebie. Niestety moje doświadczenie z rozwodami osób zaburzonych jest takie, że kłamią i manipulują. Ponadto są nieodpowiedzialni, zostawiają żonę z 3 dzieci i za wszystko ją obwiniają. Jednakże są na nich sposoby. Takie osoby najczęściej nie zostają same. Muszą mieć inne źródło energii. Pamiętam, jak psychopata powiedział do mnie: „Ja nie umiem być sam”. Tak, to jedyna prawda, jaką usłyszałam od osób tego pokroju. Najgorsze jest to, że przy rozwodzie potrafią być uroczy i tym urokiem przekonują Sąd. Jak wygrać takie sprawy? Dowodami i faktami! Tak, to jedyna skuteczna metoda. Rozwód z psychopatą – Jak skutecznie walczyć? Psychopata zostawia kobietę na rzecz innej. Potrafi mówić, że kocha. Ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. To są tylko słowa… Ten kochany królewicz okazuje się psychopatą, bigamistą i nieodpowiedzialnym człowiekiem. Psychopata karmi się władzą. Jeżeli żona chce iść do pracy, chce mieć czas dla siebie, chce żyć na swoich warunkach – ON JĄ OPUSZCZA! Pamiętam pewien rozwód z Gdańska sprzed kilku lat, gdzie mąż zostawił żonę i odszedł do innej. Oczywiście zrzucił wszystko na nią, oskarżając ją o flirty. Co prawda nie miał zbyt mocnych dowodów, ale oczywiście chciał w sądzie zrobić „show” i udawać ofiarę. Dlatego też rozwód z taką osobą wymaga bardzo dużego zaangażowania. Musisz mieć dowody i walczyć. Czasem niezbędna okazuje się pomoc psychologa. Dobry specjalista z pewnością pomoże Ci zrozumieć obecną sytuację. Psychopata wie, jak oczarować Przede wszystkim psychopata robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest zazwyczaj czarujący, inteligentny, szarmancki, uwodzący, najczęściej dobrze zarabia. Dlatego nieraz udaje mu się oczarować skład sędziowski. Na początku psychopaci są opiekuńczy, troskliwi i idealni, jednak potrafią się zmienić w mgnieniu oka… I to jest właśnie najgorsze. Dlatego tak ważne jest, aby Twój prawnik do rozwodu przygotował Cię do tego, jak zachować się w takich sytuacjach. Mężowie po ślubie już wiedzą, że kobieta i dzieci są jego. Wizerunkowo wygląda wspaniale, więc może działać. I tu najczęściej zaczyna się etap zdradzania. Oni zdradzają, ale żona ma być ładna, zgrabna, zadbana. Pamiętaj jedno – przy rozwodzie zawsze odwrócą kota ogonem! Rozwód z psychopatą – Manipulacje Psychopata zaczyna ograniczać żonę, musi mieć kontrolę. Jeżeli ona postawi na swoim i powie NIE, to oznacza koniec małżeństwa. Tak czy inaczej wszystko służy interesom psychopaty, a walka przed sądem jest trudna. Sprawy rozwodowe z takimi osobami są jednymi z najbardziej stresujących. Psychopata ma z reguły dużą zdolność do manipulacji. Manipuluje sędziami, adwokatami, rodziną – tam, gdzie może. Jest świetnym aktorem – sprawia wrażenie idealnego męża, w końcu Ty również się nim zauroczyłaś. Musisz wiedzieć jedno – inni też nie oprą się jego urokowi. Jest świetnym manipulantem i zrobi wszystko, aby przedstawić Cię w złym świetle. To taka technika, aby siebie wybielić. W związku z tym wraz ze swoim adwokatem musisz tak zorganizować rozwód i postępowanie dowodowe, aby pokazać Sądowi prawdę. Najtrudniejsze rozwody są wtedy, gdy strony mają dzieci. Prawda jest taka, że dzieci są wspólne i potrzebują również ojca. Dzieci miały was połączyć? Z psychopatami – oddalają. To są kolejne obowiązki. A on chce władzy i relaksu. Chce, aby wszystko było idealne. W normalnym życiu tak nie ma. Naciska na żonę, próbuje wmówić jej, że jest zła, że nie opiekuje się dziećmi, a on jest idealny. Relacja staje się toksyczna i nie do zniesienia… Rozwód z psychopatą – Wybierz dobrego adwokata On zrobi wszystko, aby wszyscy mu uwierzyli. Zrobi z siebie ofiarę. Podkreśli każdą Twoją wadę. Dlatego tak ważne jest, abyś reprezentował Cię adwokat z doświadczeniem w tych sprawach. Wiedza psychologiczna jest niekiedy niezbędna. Tak, trzeba się do tego naprawdę starannie przygotować… Psychopata zrobi wszystko, żeby zebrać na Ciebie dowody. Co bym radziła? Oczywiście każda sytuacja jest inna… Natomiast najważniejsze jest, aby szukać rozwiązań. Niech porozmawia z nim Twój adwokat i ustali strategię. Najlepszym wyjściem będzie rozwiązanie małżeństwa bez orzekania o winie. Czasem warto zebrać na niego silne dowody, dzięki czemu będziesz mieć możliwość negocjacji. Wszystko zależy też od tego, czy macie dzieci lub majątek. Jedno jest pewne – musisz walczyć! Powodzenia! Więcej: Rozwód z osobą toksyczną Witam serdecznie! Rozwód (przemyślany, chciany, niechciany) bez względu, jaki by nie był, zawsze oznacza rozstanie, dlatego towarzyszy mu zazwyczaj wiele negatywnych emocji, np. wątpliwości, obawy, czy postąpiliśmy słusznie, czy teraz w pojedynkę sobie poradzimy. Pojawia się żal, smutek, przygnębienie, czasem tęsknota, wspomnienia dobrych chwil z przeszłości. Tych emocji po rozstaniu – pozytywnych, negatywnych, ambiwalentnych – jest czasem tak dużo, że trudno je zrozumieć, zaakceptować, połączyć ze sobą, uzasadnić. Napisała Pani, że jest świeżo po rozwodzie, zatem nic dziwnego, że czuje się Pani „dziwnie”. Znajduje się Pani w nowej dla siebie sytuacji, która potencjalnie jest kryzysowa. Jeżeli trudno Pani zrozumieć samą siebie, stała się Pani płaczliwa, trudno Pani normalnie funkcjonować, to radzę skorzystać Pani z pomocy psychologa/psychoterapeuty, który pomógłby Pani uporządkować pewne sprawy w swoim życiu, z którym mogłaby Pani przepracować rozstanie z mężem i zaakceptować pojawiające się uczucia. Pozdrawiam i życzę powodzenia! Witam! Bardzo proszę o pomoc, ponieważ nie wiem już co mamy zrobić.. Mój obecny mąż w sierpniu 2007r. wziął rozwód, z wspólnego z żoną mieszkania wyprowadził się w październiku 2006r. Podczas trwania małżeństwa powstały niebagatelne długi w 4 bankach (dwie umowy wobec innych banków mąż już spłacił) na łączną kwotę blisko 35 tyś. (na dzień dzisiejszy). W przypadku wszystkich umów współkredytobiorcą była ex żona. Ponadto w czerwcu ubiegłego roku pozwała nas również o płacenie alimentów na syna, który ma obecnie 19 lat i po raz trzeci nie ukończył I klasy szkoły zawodowej. Pomimo kilkakrotnych interwencji ze strony mojego męża Pani Ex nie zobowiązuje się w żadnym wypadku do spłaty żadnego z kredytów. W chwili, gdy jeden z banków wystosował do niej pismo mówiące o ewentualnym zajęciu jej zarobków na poczet jednego z kredytów Pani Ex podpisała z moim mężem umowę (w obecności świadków), iż zobowiązuje się do spłaty połowy jednego z kredytów. My wpłacaliśmy swoją część, ale niestety... Kilka dni temu okazało się, iż mężowi zabrano 2/3 pensji. Okazało się bowiem, iż żadnej spłaty połowy kredytu nie było! Pragnę jeszcze nadmienić, iż mąż zostawił byłej żonie wszystko w mieszkaniu spółdzielczym i opuścił dom z przysłowiową 1 torbą. Pani Ex pracuje i zarabia PLN, mąż ok. 2000 PLN. Za miesiąć spodziewamy się narodzin bliźniąt. Chcemy tylko normalnie żyć.; Niestety nie jesteśmy już w stanie spłacać wszystkich długów (tj. ok 1500 PLN miesięcznie). Sami wynajmujemy mieszkanie. Co możemy zrobić? Czy banki mogą uwzględnić naszą sytuację i zażądać solidarnej spłaty długów? BARDZO PROSZĘ O POMOC. Rozwód i co dalej. Życie po pożyciu. Ci, którzy czuj± się po rozwodzie skrzywdzeni, ale i ci z uczuciem wyzwolenia, maj± nadzieję, że czas uleczy rany rozstania. Niektórzy psycholodzy twierdz±, że potrzeba na to zaledwie pięciu lat. Nieprawda. Rozwód to takie zdarzenie w życiu, po którym najtrudniej doj¶ć do siebie. Połowa rozwiedzionych kobiet i co trzeci rozwiedziony mężczyzna, zwłaszcza je¶li weszli w udany drugi zwi±zek, s± szczę¶liwi. Lecz w życiu połowy kobiet i dwóch na trzech rozwiedzionych mężczyzn trauma rozwodowa trwa jeszcze po 10 latach. Niektórzy przeżyli kolejne rozstanie. Każde było dramatem. Co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna uznali życie po rozwodzie za smutne i pozbawione satysfakcji. Dla wielu upływ nawet 15 lat nie oznacza zniknięcia bólu i cierpienia. To s± wnioski z badań amerykańskiej psycholog, profesor uniwersytetu w Berkeley Judith S. Wallerstein, która przez 15 lat obserwowała rozwiedzione rodziny - dorosłych i dzieci. Spotykała się z nimi bezpo¶rednio po rozwodzie, rok póĽniej, pięć lat póĽniej i wreszcie po 10 latach. Powstała na podstawie tych badań ksi±żka "Druga szansa" wydana przez Charaktery. Powtórki udaj± się lepiej Badaczka sama była zdumiona wnioskami, do których doszła po dziesi±tkach rozmów z rozwiedzionymi rodzicami i ich dziećmi, już także dorosłymi. Wiele jej obserwacji zgadza się z do¶wiadczeniem polskich terapeutów, choć u nas rozwód nie stał się tak± norm± jak w USA, gdzie rozstaje się co drugie małżeństwo. Mniej więcej połowa rozwodników badanych przez uczon± znalazła szczę¶cie w nowych zwi±zkach. Potwierdzaj± to polscy specjali¶ci: drugie zwi±zki czę¶ciej bywaj± udane niż pierwsze, wbrew porzekadłu, że na cudzym nieszczę¶ciu nie zbuduje się szczę¶cia. Pierwsze małżeństwo badani zawarli wiedz±c, czego chc±: znalezienia drugiej połówki dopasowanej do siebie jak ucho do dzbana. Wystarczy wszak powiedzieć przed ołtarzem "tak" i małżeństwo staje się: wielka miło¶ć wszystko u¶więca, organizuje i opromienia. Bywało tak, kiedy ludzie żyli krócej, więc i małżeństwa trwały krócej. Od stulecia mniej więcej, kiedy życie trwa już o połowę dłużej, po wyga¶nięciu miłosnego oszołomienia i euforii następuje, jak to nazywa Kuba Jabłoński, psycholog, wybitny znawca problematyki rozwodowej, kryzys spadania z piedestału. - Bo to nieprawda, że superkumpel, z którym konie można kra¶ć, nadaje się na męża, o czym byli¶my ¶więcie przekonani. - Małżonek lub małżonka - mówi prof. Janusz Czapiński - zdaje sobie powoli sprawę, że trafił na urodzonego kandydata do rozwodu, który miał go wpisany w życiorys, bo czepialski jest, ponury, podejrzliwy, klapnięty tak samo przed, jak i po rozwodzie. Pech i niedojrzało¶ć chciały, że się przed ¶lubem Ľle pow±chali. Połowa badanych przez Wallerstein, którzy pozytywnie oceniaj± drugi zwi±zek, zawarli go wiedz±c już nie tyle, czego chc±, ale czego nie chc±. Ponuractwa, czepialstwa, małostkowo¶ci, gderliwo¶ci, kłótliwo¶ci, sknerstwa, durnej zazdro¶ci. Już nie szukali ideału, lecz kogo¶, kto nie ma w sobie tych małżeńskich trucizn. Je¶li się takiego znajduje i potrafi docenić jego walory, wygrywa się życie po rozwodzie. Kobieta uzależniona Najbezpieczniejszy, je¶li tak można powiedzieć, wiek rozwodowy dla mężczyzn to od 30 do 40 roku życia. Znacznie lepiej sobie oni radz± niż dwudziestoparoletni, ożenieni wcze¶nie i na łapu-capu, często z powodu dziecka w drodze. Po rozwodzie s± zagubieni, jakby rozstanie pozbawiło ich możno¶ci spokojnego dojrzewania do roli męża i ojca. Długo się miotaj± i często rozmieniaj± życie uczuciowe na drobne. Bezpieczny wiek rozwodowy dla kobiet - od 20 do 30 lat. Nie s± jeszcze pogruchotane, wierz±, że rozwód będzie dla nich szans± na lepszy zwi±zek. Niemal wszystkie kobiety po czterdziestce w badaniach Wallerstein pozostały niezamężne (połowa ich mężów ożeniła się powtórnie). Wypadły z rynku matrymonialnego, a i zbyt s± poranione. Ale niektóre z nich, szykanowane i poniżane przez mężów, po rozwodzie odżywaj±. - Dostaj± napędu do życia - mówi Beata Mirska ze Stowarzyszenia Damy Radę, służ±cego pomoc± rozwiedzionym. - Zmieniaj± pracę, zdobywaj± prawo jazdy, odnawiaj± stare przyjaĽnie, zapisuj± się na studia. Wchodz± w przelotne romanse, czasem, choć rzadko, znajduj± partnera na stałe. Reperuj± wyrwę po małżeństwie. Spiesz± się. Zostało im nie tak znów wiele czasu. Dla innych, zwłaszcza porzuconych dla młodszej, rozwód jest do¶wiadczeniem tragicznym. W małżeństwie wpadły w pułapkę. Utożsamiały swoje życie (pani prezesowa, pani doktorowa) z małżeństwem tak dalece, że nie s± w stanie zbudować psychicznej tożsamo¶ci poza jego obrębem. Niektóre poszukuj± jakiegokolwiek kontaktu z byłym mężem. Nie potrafi± rozwi±zać zwi±zku, wci±ż łudz±c się, że rozstanie nie jest ostateczne. Jeden z terapeutów opowiada o kobiecie, która po odej¶ciu od męża wci±ż prała nienoszone przez niego koszule i modliła się do Boga o powrót niewiernego. Po 20 latach, w czasie których żył on z drug± żon±, zacz±ł tę pierwsz± odwiedzać: została jego kochank±. Jeszcze inne kobiety trapi samotno¶ć. Czas nie zabija uczuć tej grupy, ich depresja nie słabnie, a zazdro¶ć, ból i przytłaczaj±ce poczucie straty s± nadal tak silne jak przed 15 laty. Do podobnych wniosków doszła Anneke Napp-Peters, socjolog z Hamburga. Badaj±c ponownie po 15 latach rozwiedzionych, ze zdumieniem stwierdziła, że kobiety nadal silnie przeżywaj± odej¶cie męża, a mężczyĽni bole¶nie roztrz±saj± przyczyny, dla których porzuciły ich żony. Jeszcze inne badania amerykańskie dowodz±, że od 20 do 25 proc. mężczyzn i kobiet przez całe lata cierpiało z powodu rozwodu. Ból porozwodowy jest więc zapewne jednym z najbardziej trwałych, dominuj±cych i rujnuj±cych do¶wiadczeń w życiu człowieka - niezależnie od tego, że rozwód tak spowszedniał, iż stał się prawie norm±. Zdumiewaj±ce: ból i ta powszechno¶ć id± oddzielnymi drogami. Ludzie jakby nie wiedz±, że wielu z nich będzie długo i dotkliwie zranionych, że rozwód należy do zdarzeń najtrudniej naprawialnych. Nie my pierwsi, nie my ostatni - pocieszaj± się ci, którzy chc± się rozwodzić. Często równie bezmy¶lnie, jak się kiedy¶ pobrali. Rozwód odbija się na zdrowiu. Uczeni z Wielkiej Brytanii wyliczyli, że rozwiedzeni mężczyĽni o 76 proc. (a kobiety o 39 proc.) s± bardziej narażeni na przedwczesne zgony. Powodem tego s±: nadużywanie alkoholu, palenie papierosów, zakażenie wirusem HIV w czasie przygodnych kontaktów seksualnych. I większa podatno¶ć na choroby wywołane osłabieniem odporno¶ci organizmu. Panie, które po rozwodzie wyszły za m±ż, nie miały poważniejszych dolegliwo¶ci. Najgorzej radzili sobie rozwiedzeni starsi mężczyĽni, którzy nie znaleĽli partnerek albo porzuciły ich drugie, młodsze. Całkowita abnegacja, je¶li nie degrengolada. 60-letni pan R. z Warszawy, osiem lat po rozwodzie, trudni się w serwisie naprawianiem telewizorów. W domu ma ich osiem. Siada w fotelu, wł±cza (na każdym z ekranów inna stacja) i patrzy na wszystkie jednocze¶nie. Co¶ tam zje, trochę się prze¶pi. Raz w miesi±cu była żona, już wdowa po drugim mężu, przychodzi, aby posprz±tać wspólne kiedy¶ mieszkanie. Ale przed jej przyj¶ciem R. sam je dokładnie sprz±ta, żeby się nie namęczyła. Ona wie, że on posprz±tał. Niewiele do siebie mówi±. Rozwód dalej w nich trwa. Małżeństwo - jakby też. Z obserwacji badaczy skandynawskich wynika, że rozwiedziony mężczyzna jest narażony na zachorowanie na raka tak samo jak ten, który wypala paczkę papierosów dziennie, i aż 21 razy czę¶ciej niż żonaty bywa pacjentem klinik psychiatrycznych. Dziecku umiera pół ¶wiata Ale największ± cenę za rozwód płac± dzieci. Je¶li wcze¶niej zetknęły się ze ¶mierci± kogo¶ z rodziny, wiedz±, że ma ona zawsze precyzyjn± przyczynę - rak, zawał, wypadek. Ostateczno¶ć odej¶cia krewnego zapisana jest na nagrobku. Rozwód nie jest dla dziecka tak ostateczny, zrozumiały. Wydaje się, że jest on do odwrócenia, naprawienia. Dlatego dzieci tak Ľle z nim sobie radz±. Dla dorosłych może on być szans± na nowe życie. Dzieci nie traktuj± go jako szansy, choć wyj¶cie z toksycznej rodziny daje j± także i im. Rzadko się zdarza, aby dziecko (w badaniach Wallerstein tylko jedno na dziesięcioro) doznawało ulgi po rozej¶ciu się rodziców, a je¶li już tak było, to w rodzinach z alkoholem i przemoc±. Żyj±c w ci±głym lęku, że któremu¶ z rodziców albo im samym stanie się krzywda, wolały, aby koszmar skończył się rozstaniem. Gdy jednak rodzice nie walcz± na pię¶ci, każde zawieszenie broni jest dla dzieci przypływem nadziei, że walki już nigdy nie będzie. Obserwuj±c przemoc w rodzinnym domu, nienawidz±c jej i przyrzekaj±c, że w ich rodzinach nigdy jej nie będzie, reaktywuj± j± we własnych zwi±zkach. - Dla dziecka umiera pół ¶wiata - ojciec, dziadkowie, krewni, znajomi rodziców, ich dzieci - mówi Katarzyna Kawiecka, terapeutka ze Specjalistycznej Poradni Rodzinnej na Bemowie w Warszawie. Wskutek rozwodu dzieci trac± co¶ dla nich fundamentalnego - strukturę rodziny. Dla dorosłych - to tragiczna, lecz tylko przesiadka. Dla dziecka - amputacja i chaos: zawodz± ci, którzy najbardziej ze wszystkich ludzi na ¶wiecie zawie¶ć nie mieli prawa. Rodzice id± do terapeuty i pytaj±: jakich użyć słów, żeby dzieci najmniej bole¶nie to przeżyły? Dla dzieci takie słowa nie istniej±. - Rozwodz±cy się małżonkowie, którzy przychodz± po instrukcje, "żeby było jak najmniej bole¶nie" - mówi terapeutka Zuzanna Celmer - s± zdania, że skoro oni przeżyli w dzieciństwie rozwód, to i ich dzieci jako¶ go przeżyj±. Ale przecież rozwód nie stanie się dla dziecka mniej bolesny tylko dlatego, że przeżył go dorosły. Wallerstein twierdzi, że wszystkie badane przez ni± dzieci cierpiały z powodu rozstania rodziców bez względu na to, jak częstym było do¶wiadczeniem w¶ród ich kolegów i przyjaciół domu. Niektórzy rodzice czekaj±, aż dziecko podro¶nie. Małe staj± się agresywne, mocz± się, niektóre zaczynaj± się j±kać, s± nienaturalnie ożywione albo wpadaj± w smutek, boj± się wychodzić z domu albo z niego uciekaj± - cały repertuar nieszczę¶cia. Czasem prawie niczego po nich nie widać, rozwód opadł z nich jak podarte ubranie. Nie opadł. Powróci. Ale i dla nastolatków jest on zawaleniem się ¶wiata. A potrzebuj± wtedy silnych struktur rodzinnych, jasnych systemów i przekonań. Potrzebuj± też, zwłaszcza wtedy, zasad - godzin powrotu do domu, podziału obowi±zków. Potrzebuj± pewno¶ci, że ¶wiat jest stabilny, że rzeczy mog± być dobre albo złe, że można dawać i brać. I musz± mieć dom, w którym mog± się bezpiecznie schronić, uciec od ¶wiata, kiedy staje się on niezrozumiały lub rani±cy. Gdy rozpada się rodzinna struktura, czuj± się zagubieni. Rodzina powinna im pomóc w stopniowym odchodzeniu psychicznym z domu, w poszukiwaniu i wzmacnianiu niezależno¶ci. I nagle nie ma się od czego oddzielać. Rodzice wykonuj± to za nie: raz, a dobrze tasakiem na pół. Zostaje poraniona matka. Trzeba o ni± zadbać. Nastolatek zaczyna pełnić w domu rolę nieobecnego ojca. Integruje się z matk±. Paradoksalnie na drodze do dorosło¶ci zaczyna się cofać. MężczyĽni to dranie Badacze tematyki rozwodowej twierdz±, że dziewczynki lepiej niż chłopcy znosz± stres po rozwodzie. Szybciej godz± się z now± sytuacj±. Ale ojciec też jest ważny. Od tego, jakim jest wzorem, zależy ich funkcjonowanie w póĽniejszych zwi±zkach z partnerami. Pisałam kiedy¶ reportaż o dziewczynce, która nocami rozmawiała z tat± stoj±cym pod balkonem: tragiczna rodzicielska odmiana Romea i Julii. Mama, odkrywszy te nocne rozmowy, zabudowała balkon szybami. Dziewczynka w piżamie i w kapciach ruszyła noc± przez miasto. Chciała mu dać na pożegnanie pamiętnik - zapis miło¶ci do ojca, któr± matka starała się wykorzenić. Córki rozwodu, synowie zreszt± także, tworz± wyidealizowane wizerunki ojców. Podobnie jak to czyni± dzieci w domach dziecka. Czasem w tajemnicy przed matk± i w opozycji do tego, co ona mówi o potworze i draniu. I dopiero kiedy córki rozwodu s± już dorosłe, starania matek, a czasem dzieje się to samoistnie, odnosz± skutek. Dorosła już kobieta widzi sytuację na nowo: ojciec zostawił j± i matkę dla innej kobiety. To naprawdę drań i trzeba go wykre¶lić z życiorysu. Córki rozwodu, dorastaj±c, zaczynaj± mieć ogromne problemy z utworzeniem bliskiego i trwałego zwi±zku. Rozwód wraca do nich po latach jak bumerang. Wallerstein nazywa to efektem ¶piocha. Niektóre panicznie boj± się zdrady i odrzucenia. Na wyrost, nawet wówczas, gdy nie porzucił ich dot±d żaden mężczyzna. Je¶li ich mężczyzna jest wierny jak pies, one jakby czekaj± na porzucenie jak na co¶ nieuchronnego. Poziom lęku i zazdro¶ci staje się dla wielu z nich nie do zniesienia. Ojciec postawił na ich życiu pieczęć porzucenia. Matka dokłada następn± - nieufno¶ci: Pamiętaj, córko, że mężczyĽni to dranie - tacy jak twój ojciec. Córki próbuj± się ratować. Wychodz± za m±ż za starszego, bo taki jest pewniejszy. Zamiana młodej na młod± byłaby wszak nielogiczna. Albo stosuj± strategię ucieczki. M. zawsze pierwsza odchodziła od mężczyzny, z którym była zwi±zana, przy najmniejszym podejrzeniu o brak lojalno¶ci z jego strony. Za m±ż wyszła szczę¶liwie - wcze¶niej dokładnie upewniła się, że w rodzinie wybranka nie zdarzały się rozwody, panowała zgoda i harmonia. To często z córek rozwodu rekrutuj± się wspaniałe singielki robi±ce karierę, bryluj±ce w pracy, m±dre, wykształcone, poliglotki. I sparaliżowane strachem przed mężczyzn±, który zobaczył w nich nie tylko koleżankę z biura. Synowie rozwodu znosz± go gorzej. Ich tata odchodzi i staje się najczę¶ciej ojcem dochodz±cym. Wallerstein doszła do wniosku, że wbrew powszechnym opiniom często¶ć i długo¶ć kontaktów ojca z dziećmi nie jest aż tak ważna jak ich jako¶ć. Blisko¶ć ojca, jego akceptacja, uwaga, cierpliwo¶ć i miło¶ć - to ma dla syna rozwodu moc fundamentaln±. Ojcowie w nowej roli - weekendowych, wakacyjnych - zwykle nie wiedz±, jak± tre¶ci± maj± wypełnić spotkania z dziećmi. Proponuj±: może do kina, może na mecz albo kręgle w supermarkecie. Dziecko czuje się jak dodatek do rozrywki. Dyrektor znanego w Warszawie ogólniaka pocieszał się, że po rozwodzie spędza z synem więcej czasu niż przed. Stosował repertuar dochodz±cych - kino, lody, zoo. 10-latek czuł się upokorzony: Tata mnie wszędzie tylko ci±ga i ci±ga. Obaj nie wiedzieli, jak to nieci±ganie powinno wygl±dać, i obaj czuli, że co¶ jest nie tak. Ja na tatę chyba nie zasługuję - powiedział syn rozwiedzionego dyrektora - bo nie radzę sobie z angielskim. Nienawidzę angielskiego, ale będę się go uczył, ile tylko będę mógł. Zdumiewaj±ce - stwierdza Wallerstein - jak wielu ojców nie zdaje sobie sprawy z dręcz±cego dzieci poczucia odrzucenia i utraty. One cierpi± na głód ojca. Ale on ma już now± żonę, ważne sprawy i często nowe dziecko. Nie umie zapełnić głodu. Po 10 latach od rozwodu dwie trzecie dzieci badanych przez Wallerstein miało słabe relacje ze swoimi ojcami. Bez względu na to, czy spotykały się z nimi regularnie, czy tylko sporadycznie. Jarosław Serdakowski, terapeuta ze Specjalistycznej Poradni Rodzinnej na warszawskim Bemowie, opowiada o mężczyĽnie, który postanowił się rozwie¶ć po 35 latach małżeństwa. Doszedł do wniosku, że to żona jest winna jego decyzji, a do specjalisty przyszedł, żeby uzyskać potwierdzenie swej diagnozy. Okazało się, że jego rodzice rozwiedli się, a on przeżył to dramatycznie. Prawdopodobnie każde małżeństwo wydałoby mu się nie do¶ć dobre. - Dzieci rozwodu - mówi Jarosław Serdakowski - poszukuj± zwi±zków idealnych. Ale jaki jest idealny? A przynajmniej normalny? Nie wiedz±, co to oznacza. Nie maj± odniesień do wzorca. Kobiety boj± się zdrady. MężczyĽni - blisko¶ci. - Trafiaj± do mnie ludzie, którzy potrafi± kogo¶ poznać, ale maj± problem z dalszym ci±giem - utrzymaniem bliskich więzów - mówi Kuba Jabłoński. - Kiedy kończy się fascynacja i trzeba się odwołać do jakich¶ wspólnych warto¶ci - troski o dzieci, odpowiedzialno¶ci, zasad moralnych, religijnych - nie potrafi± tego zrobić. Wybieraj± ucieczkę. Walka z byłym Wallerstein spotkała po 15 latach także szczę¶liwe dzieci rozwiedzionych rodziców. Znaj± takie przykłady również polscy pedagodzy i terapeuci. Niektórzy sami zdołali rozwód rodziców wymazać ze swego życia przynajmniej na tyle, że nie stał się on zaburzaj±cy. Większo¶ci z nich to jednak ojcowie i matki pomogli wyj¶ć na prost±. Rozwiedli się, ale nie z dziećmi. Uwikłani w zawieruchę rozwodu zwykle po¶więcaj± dzieciom mniej czasu. Do odbudowy pełnego rodzicielstwa trzeba roku lub dwóch lat po rozwodzie, twierdzi Heiner Krabbe, niemiecki specjalista od psychoterapii rozwiedzionych. Ale u zdumiewaj±cej liczby rodziców odbudowa taka kuleje albo nigdy już nie następuje. M±drzy rodzice nie pozwalaj± sobie na odsunięcie dzieci na boczny tor, a nade wszystko nie wci±gaj± ich do walki z sob±. - Tę niewyobrażaln± krzywdę czyni± swym dzieciom głównie matki, chc± od męża co¶ dostać albo się na nim zem¶cić - mówi Teresa Chachulska, warszawska terapeutka. - Walka z byłym osłabia im efekt odrzucenia: Nie jeste¶ już ważny, bo cię ranię. Nie wiedz±, może nie chc± wiedzieć, że największe rany odnosi ich dziecko. Ale i ojcowie nie s± bez winy. Chachulska opowiada o ojcu, który mówi synowi: Zabrałbym cię na wycieczkę po Morzu ¦ródziemnym, ale twoja matka na to nie pozwala. W domu syn dowiaduje się, że ojciec w ogóle o tym z matk± nie rozmawiał. Bardzo często dziecko otrzymuje od jednego z rodziców przyzwolenie na atakowanie drugiego. Bezwstydnie wykorzystuje się je w małżeńskiej wojnie. Ojciec albo matka angażuje dziecko do wielu ról - spowiedników, wspólników i szpiegów. Szpieguj±cy maj± donosić, czy w domu ojca stoj± damskie kapcie, jak ojciec wygl±da, co mówi. A jak znajd± podejrzany list, maj± go matce dostarczyć. W takie koalicje daj± się najczę¶ciej wci±gać dzieci, które najbardziej cierpi± i najwięcej s± rozwodem przerażone. Bywa, że odkrywaj±, że nagle jedno z rodziców zaczyna się troszczyć o nie bardziej niż kiedy¶. Przyjmuj± wtedy zaproszenie do koalicji i staj± się cennymi towarzyszami broni. Zgoda na to, by być koalicjantem, wynikać też może z troski o porzucon± matkę, z pragnienia dziecka, aby zaprowadzić jaki¶ porz±dek w zrujnowanym ¶wiecie. Uwielbiany ojciec staje się wrogiem matki, więc jego także - tworz± się czytelne i jasne kryteria cnoty i łajdactwa. Małe dziecko opuszczone przez rodzica boi się ponadto, że podobnie może post±pić matka. Koalicja z ni± daje mu większe poczucie bezpieczeństwa. Trudno namawiać dzi¶ ludzi, by się nie rozwodzili. Ale trzeba - by oszczędzili rozwodowych blizn dzieciom. Dzieci bior± udział w bitwie, która nie jest ich i w której zostan± poranione na całe życie. Je¶li kto¶ nie wyniesie ich spod ostrzału. Większo¶ć dzieci w rozwodz±cych się rodzinach, pisze Wallerstein, uczyła się polegać na sobie i wspierać wzajemnie, zupełnie jak w czasie wojny. Dzieci spod ostrzału może wynie¶ć dziadek, babcia, ciotka - każdy, kto wie, że ma szansę uratowania im szczę¶liwego życia. Tylko szansę, ale to też dużo. autor: Barbara Pietkiewicz zaczerpnięte ze strony: Link

jak żyć po rozwodzie forum